Pamiętam jak jakiś czas temu udzielałem się w kilku zespołach muzycznych. Graliśmy różne rzeczy - od lekkiego rocka, przez stoner a na heavy metalu kończąc. Zawsze mieliśmy pewien problem - miejsce do grania.
Wiadomo, że nie mogliśmy grać w domu - tam zjedliby nas sąsiedzi. Nikt z nas nie miał też wystarczająco dużej piwnicy czy własnego garażu, żeby móc tam spokojnie robić próby. Zaczęliśmy więc szukać. Okazało się, że przedsięwzięcie pt. sala prób w warszawie wcale łatwe nie jest. Szukaliśmy salek wszędzie - na ochocie, na ursynowie, w centrum, znaleźliśmy nawet studio nagrań na mokotowie, jednak cały czas brakowało nam stałego miejsca do grania.
W pewnym momencie mieliśmy nawet salkę prób w bezpośrednim sąsiedztwie Telewizji Polskiej na Woronicza (sama salka była kawałek dalej). Aż dziwne, że nikt z wielkich telewizyjnych nie zaprosił nas do programu jako młode talenty ;)
Ostatecznie znaleźliśmy jedno i mogliśmy zacząć regularne próby.
Obecnie jest jeszcze ciężej z takimi miejscami. Najgorzej jest chyba znaleźć miejsce z dobrym sprzętem muzycznym i nagraniowym. Jak wiadomo na takim sprzęcie dużo łatwiej się pracuje.
Jeśli miałbym teraz szukać jakiegoś miejsca do grania w Warszawie, nie wiem czy starczyłoby mi na to sił.
Mam nadzieję, że młode pokolenie muzyków radzi sobie z tym problemem. Nie chciałbym widzieć kreatywności, która zanika.
Oby sal prób, studiów nagraniowych i podobnych miejsc było jak najwięcej.
